Kancelaria Kozłowski
Kontakt
Analizy 24 sierpnia 2026

269,6 mln zł na Lokalne Centra Cyberbezpieczeństwa. Rachunek, który się nie domyka

Rząd zapowiada co najmniej 30 centrów, minimum jedno na województwo. Punktacja naboru premiuje partnerstwa, przy których alokacja starcza na dwadzieścia cztery. Policzyliśmy, ile samorządów program realnie obejmie i dlaczego żaden z jego terminów nie mieści się przed ustawowym 3 kwietnia 2027 roku.

Autor: Zespół Kancelarii Kozłowski
Ciemna sala sztabowa urzędu nocą. Na ścianie podświetlony ekran z mapą Polski wypełnioną czerwienią, pośrodku zielone koło z napisem LCC, w tle kolumny cyfr binarnych. Przed ekranem pusty fotel odsunięty od biurka, kubek kawy i identyfikator na smyczy.

Nabór ruszył 31 lipca* - w tygodniu, w którym w większości urzędów gmin trwają urlopy, a rady nie obradują. Wnioski przyjmowane są do 30 października*. Między jedną datą a drugą jest trzynaście tygodni, z czego pierwsze pięć przypada na sierpień i pierwsze dni września. Dokument z pytaniami i odpowiedziami organizator naboru aktualizował jeszcze 20 sierpnia*, czyli po trzech tygodniach od startu.

Do rozdania jest 269 649 295,75 zł*, dofinansowanie sięga 100% wydatków kwalifikowalnych - bez wkładu własnego gminy. Pieniądze mają sfinansować Lokalne Centra Cyberbezpieczeństwa: wspólne zespoły, które zajmą się bezpieczeństwem cyfrowym urzędów, szkół i ośrodków pomocy społecznej z terenu kilku sąsiadujących samorządów naraz.

Nabór opisało co najmniej sześć redakcji - od agencyjnego serwisu samorządowego po prasę prawniczą i branżową. Każda podała kwotę i termin. Żadna nie policzyła, na ile samorządów ta kwota wystarczy. Zrobiliśmy to na dokumentach naboru i wynik jest jednoznaczny: deklaracja rządu i punktacja konkursu wykluczają się nawzajem.

Co samorząd musi zdążyć zrobić do 30 października

Sekwencja czynności jest tu ważniejsza niż kwota, bo to ona rozstrzyga, kto w ogóle stanie na starcie.

Wniosek składa partnerstwo, nie gmina. Minimum dwie jednostki samorządu terytorialnego - dowolne gminy, powiaty albo samorządy województw. Jedna z nich jest wnioskodawcą i reprezentuje resztę.

Umowa o partnerstwie musi być podpisana, zanim wniosek zostanie złożony. Deklaracja woli współpracy ani uchwała intencyjna tego wymogu nie zastępują. Podpisują ją wójtowie i starostowie, ale jeżeli projekt rodzi zobowiązania wykraczające poza rok budżetowy, potrzebna jest zmiana w budżecie i w wieloletniej prognozie finansowej - czyli uchwała rady. W wakacje sesji zwyczajnych zwykle nie ma. To jest najdłuższy termin w całym harmonogramie i jedyny, którego nie da się przyspieszyć pracą własną.

Wnioskodawca musi zatrudniać na umowę o pracę osobę z certyfikatem* z listy załączonej do kryteriów albo z dyplomem studiów, studiów podyplomowych lub MBA z cyberbezpieczeństwa - i musi ją zatrudniać w dniu złożenia wniosku*. Kryterium jest dopuszczające: albo tak, albo wniosek odpada, niezależnie od jakości reszty dokumentacji. Kursu na taki certyfikat nie da się przejść w tydzień; realny czas to cztery do sześciu tygodni.

Wymóg certyfikatu nie pochodzi z ustawy. Ustawa o KSC stawia wobec osób realizujących zadania z art. 8 i art. 11 jeden warunek osobowy: niekaralność za przestępstwa przeciwko ochronie informacji, potwierdzoną informacją z Krajowego Rejestru Karnego przedstawioną przed dopuszczeniem do zadań (art. 8f ust. 1*; warunek uznaje się za spełniony także przy ważnym poświadczeniu bezpieczeństwa od klauzuli „poufne” wzwyż*). Certyfikat jest konstrukcją samego konkursu - miernikiem przy ocenie wniosku. Otwiera drogę do złożenia dokumentów i nie tworzy zdolności do prowadzenia centrum, którą sprawdzają osobne kryteria merytoryczne. Partnerstwo, które zbuduje model operacyjny na jednym etacie z certyfikatem, przejdzie bramkę formalną i przewróci się na ocenie merytorycznej.

Trzeba wykazać co najmniej 1000 urządzeń końcowych* objętych opieką centrum. Urządzenie końcowe to każdy komputer, laptop i serwer, na którym ktoś pracuje - liczą się razem z jednostkami podległymi, więc szkoły i ośrodki pomocy społecznej wchodzą do rachunku. Próg jest bliżej, niż zakłada większość rozmówców, ale trzeba go najpierw policzyć, a to znaczy zapytać każdą szkołę.

Trzeba załączyć analizę pomocy publicznej. Pomoc publiczna to korzyść ze środków państwowych, która zakłóca konkurencję na rynku - a jej wystąpienie w projekcie oznacza zupełnie inny reżim prawny. Wniosek musi zawierać wywód dowodzący, że pomoc nie występuje, opracowany na poziomie poszczególnych jednostek organizacyjnych każdego partnera. Analiza wadliwa albo jej brak to ocena negatywna całego wniosku.

Trzeba pokazać, jak centrum utrzyma się przez pięć lat po zakończeniu projektu. Sprzęt wymaga wymiany, licencje odnowienia, a ludzie - pensji. Dofinansowanie kończy się razem z projektem; obowiązek utrzymania zdolności zostaje.

Autor komentarza w serwisie samorządowym Infor, radca prawny Bartłomiej Tkaczyk, ujął sedno jednym zdaniem: „W cyberbezpieczeństwie odpowiedzialności nie można ustalać dopiero wtedy, kiedy wydarzy się incydent” (Infor Samorząd, 18.08.2026). Dodajmy do tego rzecz, która w praktyce boli jeszcze bardziej: przy wspólnym centrum dane z systemów wszystkich gmin trafiają w jedno miejsce, a odpowiedzialność za incydent w cudzym urzędzie trzeba rozpisać w umowie przed pierwszym incydentem, nie po nim.

Ile jest pieniędzy i dla ilu samorządów

Kwota rośnie z liczbą partnerów. Z arkusza kryteriów*:

Liczba JST w partnerstwieMaksymalne dofinansowaniePunkty za liczbę partnerów
26,0 mln zł0
89,0 mln zł6
1211,0 mln zł10 - maksimum
20 i więcej15,0 mln zł10

Punktów za liczbę partnerów jest najwyżej dziesięć i zaczynają się od dwunastu jednostek*. Powyżej dwudziestu kwota już nie rośnie.

Teraz rzecz, którą łatwo przeoczyć, a która przesądza o wszystkim. Gdy pieniędzy zabraknie na projekty ocenione tak samo, o kolejności rozstrzyga najpierw liczba partnerów, a dopiero potem data złożenia wniosku*. Konkurs sam więc mówi każdemu wnioskodawcy: buduj partnerstwo możliwie duże, bo przy remisie to ono decyduje.

Podzielmy alokację przez kwoty z tabeli:

Wielkość partnerstwaProjektów, które zmieści alokacjaObjętych samorządów
2 JST po 6,0 mln zł4488
8 JST po 9,0 mln zł29232
12 JST po 11,0 mln zł24288
20 JST po 15,0 mln zł17340

W Polsce jest 2807 jednostek samorządu terytorialnego* - tyle samo, ile obejmował poprzedni program dla samorządów. W najlepszym z powyższych wariantów program dosięga 340 z nich. To jeden samorząd na osiem. W wariancie najbardziej prawdopodobnym - partnerstwa budowane pod maksimum punktów - 288, czyli jeden na dziesięć.

Rachunek, który się nie domyka

Zapowiedź rządowa, powtórzona tego samego dnia przez Serwis Samorządowy PAP i tydzień później przez Prawo.pl, brzmi: w efekcie naboru ma powstać co najmniej 30 centrów, minimum po jednym w każdym województwie* (PAP, 31.07.2026; Prawo.pl, 3.08.2026). Zestawmy tę zapowiedź z arytmetyką konkursu.

Trzydzieści centrów przy alokacji 269 649 295,75 zł oznacza przeciętny grant 8 988 310 zł. Ta kwota odpowiada dokładnie partnerstwu ośmiu jednostek - czyli takiemu, które zbiera sześć punktów z dziesięciu na kryterium, które w razie remisu rozstrzyga o wszystkim.

Odwrotnie: gdyby wszystkie partnerstwa miały wielkość punktowo optymalną, po 11 mln zł, alokacja starcza na dwadzieścia cztery centra. Żeby powstało trzydzieści takich, potrzeba 330 mln zł - brakuje 60 350 704 zł.

Program premiuje więc dokładnie te partnerstwa, przy których jego własna zapowiedź przestaje być wykonalna. Albo trzydzieści centrów słabszych punktowo, albo dwadzieścia kilka mocnych. Obu naraz mieć się nie da.

Osobno stoi obietnica „minimum po jednym w każdym województwie”. W regulaminie naboru nie ma podziału alokacji na regiony - jest jedna krajowa lista rankingowa, szeregowana od najwyższej punktacji i finansowana do wyczerpania środków*. Województwo, w którym nie zawiąże się mocne partnerstwo, nie dostaje nic i żaden zapis temu nie zapobiega.

Zegar, który nie mieści się w ustawie

Tu jest, naszym zdaniem, najpoważniejsza wada konstrukcyjna całego przedsięwzięcia.

Znowelizowana ustawa o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa weszła w życie 3 kwietnia 2026 roku*. Nakłada na podmioty, które tego dnia spełniały przesłanki podmiotu kluczowego albo ważnego, obowiązek wykonania zadań z rozdziału 3 ustawy w terminie dwunastu miesięcy, czyli do 3 kwietnia 2027 roku* (art. 33 ust. 1 ustawy z 23 stycznia 2026 r., Dz.U. 2026 poz. 252*). Dwie kategorie warto rozróżnić od razu, bo od nich zależy zakres wszystkiego, co dalej. Podmiot kluczowy ma obowiązki szersze i podlega obowiązkowemu audytowi; podmiot ważny - reżim lżejszy. W samorządzie granica biegnie tak: starostwa powiatowe i urzędy marszałkowskie są podmiotami kluczowymi zawsze, a urząd gminy - jeżeli na 1 stycznia danego roku zatrudnia na umowę o pracę co najmniej 50 osób w przeliczeniu na pełne etaty*. Mniejsze urzędy oraz samorządowe jednostki budżetowe, zakłady budżetowe, instytucje kultury i spółki komunalne realizujące zadania publiczne z użyciem systemów informacyjnych wchodzą do systemu jako podmioty ważne*. Obowiązek wdrożenia SZBI mają jedne i drugie - różni się jego zakres, nie samo istnienie.

Sercem tych obowiązków jest system zarządzania bezpieczeństwem informacji - w skrócie SZBI. Pod tą nazwą kryje się zestaw spisanych zasad i procedur: kto ma dostęp do czego, jak się nadaje i odbiera uprawnienia, co się robi przy incydencie, jak i gdzie robione są kopie zapasowe, kto to sprawdza i jak często. SZBI się opisuje i wdraża - kupić go w żadnym przetargu nie można.

A teraz terminy naboru*:

EtapTermin z dokumentacji
Złożenie wnioskudo 30 października 2026
Ocena wnioskuco do zasady do 100 dni
Zawarcie umowy45 dni od informacji o wyborze
Rozpoczęcie realizacji projektunajpóźniej 3 miesiące od złożenia wniosku
Pierwsza zaliczkapo zatwierdzeniu wniosku o płatność zaliczkową

Złożenie wniosku w ostatnim dniu naboru daje rozstrzygnięcie mniej więcej w lutym 2027 roku, a umowę - w marcu albo kwietniu 2027. Pierwsze pieniądze na kontach pojawiają się później. Ustawowy termin na wdrożenie SZBI upływa dokładnie wtedy, kiedy beneficjent podpisuje umowę o dofinansowanie.

Nawet wniosek złożony pierwszego dnia naboru nie ratuje sytuacji. Ocena do 100 dni oznacza listopad 2026, umowa - przełom grudnia i stycznia, pierwsza zaliczka - pierwszy kwartał 2027. Zostają trzy miesiące na zbudowanie systemu zarządzania bezpieczeństwem informacji w kilkunastu jednostkach naraz. Dokumentację da się w tym czasie napisać. Wdrożyć ją w kilkunastu urzędach, przeszkolić ludzi i uruchomić procedury - nie.

Do tego dochodzi szczegół, o którym skarbnicy dowiadują się zwykle za późno: realizacja projektu ma się zacząć najpóźniej trzy miesiące od złożenia wniosku*, czyli około stycznia 2027 - a więc przed wypłatą pierwszej zaliczki. Gmina musi zaplanować w budżecie 2027 własne pieniądze na prefinansowanie pierwszych miesięcy projektu, w którym formalnie „nie ma wkładu własnego”.

Wniosek jest prosty i nieprzyjemny: żaden z terminów zaproponowanych przez rząd nie pozwala samorządowi wyrobić się z ustawowym obowiązkiem przy pomocy pieniędzy z tego naboru. Kto czeka na LCC, żeby wdrożyć SZBI, spóźni się z mocy samego harmonogramu.

Co się zmienia w urzędzie po wejściu do centrum

Wspólna obsługa przenosi część decyzji poza urząd i to jest rzecz, którą trzeba rozstrzygnąć w porozumieniu, zanim centrum zacznie działać.

Po wejściu do wspólnej obsługi podmiot obsługiwany wykonuje decyzje kierownika jednostki wyznaczonej w zakresie systemu zarządzania bezpieczeństwem informacji (art. 16f pkt 2*). Konkretnie: o tym, jak w gminie wyglądają zasady nadawania uprawnień, kopii zapasowych czy aktualizacji, rozstrzyga kierownik innego urzędu. Jednostka wyznaczona zgłasza też w imieniu gminy wczesne ostrzeżenie, zgłoszenie incydentu poważnego i sprawozdania do CSIRT sektorowego oraz obsługuje za nią rządowy system teleinformatyczny (art. 16h*).

Korzyść jest oczywista: gmina, której nie stać na własny zespół, dostaje kogoś, kto zgłasza incydent o trzeciej w nocy. Cena też: zakres tych decyzji ustala się w porozumieniu, przed wejściem do centrum - po wejściu ustala go ktoś inny. Gmina, która podpisze porozumienie bez rozpisania tego zakresu, dowie się o jego treści przy pierwszym incydencie.

Odpowiedzialność za wykonanie obowiązków zostaje przy kierowniku gminy w obu wariantach (art. 8c ust. 3*). Zostaje przy nim także coroczne szkolenie z zakresu cyberbezpieczeństwa - ustawa nakłada je na kierownika oraz na osobę, której powierzono jego obowiązki w tym zakresie, raz w każdym roku kalendarzowym (art. 8e*).

Czego uczy poprzednie rozdanie

Ten sam mechanizm - konkurs, granty, sprzęt - działał już w programie „Cyberbezpieczny Samorząd”. Najwyższa Izba Kontroli oceniła go w kontroli opublikowanej 21 lipca 2026 roku*. Jej ustalenia mają dziś znaczenie praktyczne, bo nabór LCC powtarza część tych samych rozwiązań (Prawo.pl, 22.07.2026):

  • podpisano 2497 umów grantowych na 1,475 mld zł*, a mimo to nie da się ocenić, czy odporność urzędów wzrosła - bo nie było ani punktu odniesienia na wejściu, ani pomiaru na wyjściu;
  • w 16 z 17 skontrolowanych urzędów cyberbezpieczeństwo w ogóle nie występowało w dokumentach strategicznych*;
  • w ponad połowie skontrolowanych jednostek nie wdrożono SZBI*;
  • w ośmiu urzędach nie przeprowadzono obowiązkowych audytów albo wykonano je nierzetelnie*;
  • na podpisanie umowy grantowej samorządy czekały od trzech do ośmiu miesięcy, a nawet przy komplecie dokumentów - od 14 do 182 dni*.

Ostatnia liczba jest najważniejsza dla planowania. Nabór LCC deklaruje 45 dni na zawarcie umowy. W poprzednim rozdaniu, przy kompletnej dokumentacji, potrafiło to zająć pół roku.

NIK sformułowała też konkretną rekomendację: obowiązkowe, ustandaryzowane audyty bezpieczeństwa informacji przed rozpoczęciem projektu i po jego zakończeniu*. Sprawdziliśmy wzór umowy o dofinansowanie w naborze LCC. Audyt SZBI jest w niej obowiązkowy - wyłącznie po zakończeniu działań projektowych, z raportem składanym najpóźniej z wnioskiem o płatność końcową*. Rekomendację wdrożono w połowie: tam, gdzie rozlicza się pieniądze, a nie tam, gdzie się je wydaje.

Skąd jeszcze samorząd może wziąć pieniądze

Nabór LCC nie jest jedynym instrumentem i dla większości samorządów nie będzie tym najszybszym.

Pożyczki z Funduszu Bezpieczeństwa i Obronności w BGK. Nabór ciągły od 6 lipca 2026 roku*, środki z Krajowego Planu Odbudowy. Oprocentowanie 0%, spłata rozłożona nawet na 20 lat, bez wymaganego wkładu własnego, bez opłat i prowizji. Dla jednostek o dochodowości poniżej średniej krajowej - a to około 65% gmin oraz większość miast na prawach powiatu i województw - przewidziano umorzenie 20% pożyczki w części dotyczącej cyfryzacji i cyberbezpieczeństwa*. Na odporność cyfrową samorządów ma z tego funduszu trafić ponad 3 mld zł* (Portal Samorządowy / PAP, 9.07.2026).

Różnica wobec LCC jest zasadnicza w obie strony. Pożyczka to dług, choćby nieoprocentowany i częściowo umarzany - dotacja nim nie jest. Ale pożyczka jest dostępna od ręki, dla każdego samorządu z osobna, bez partnerstwa, bez analizy pomocy publicznej i bez konkursu. Dziesięciokrotnie większa pula na ten sam cel leży poza listą rankingową.

„Cyberbezpieczny Samorząd”. Granty z poprzedniej edycji trzeba było rozliczyć do 30 września 2026 roku*. Kontynuacja programu jest zapowiadana, ale po audycie - i planowanie budżetu na niej dziś byłoby planowaniem na zapowiedzi.

Nasze stanowisko

Program jest potrzebny i źle zorganizowany. Kierunek - wspólna obsługa cyberbezpieczeństwa przez sąsiadujące samorządy - jest jedyną ekonomicznie sensowną drogą dla gminy, której nie stać na własnego specjalistę, a tym bardziej na całodobowy zespół. Ustawodawca dał temu podstawę wprost: art. 16e ustawy o KSC* pozwala samorządom prowadzić wspólną obsługę obowiązków cyberbezpieczeństwa i powierzyć ich realizację jednej z nich w porozumieniu. To dobra konstrukcja.

Wykonanie jej przeczy. Nabór ogłoszono w środku wakacji, z terminem trzynastu tygodni, na przedsięwzięcie, którego pierwszym krokiem jest uchwała rady i podpisana umowa między kilkunastoma samorządami. Dokument z odpowiedziami organizatora był poprawiany trzy tygodnie po starcie, a regulamin dopuszcza zmiany w trakcie naboru. Konsultacje eksperckie, które państwo udostępniło przy naborze, z założenia nie obejmują przygotowania wniosku* - czyli tego jednego, co rozstrzyga o wyniku.

Problem leży w kolejności: najpierw ogłoszono konkurs, a dopiero potem zaczęto tłumaczyć, jak w nim wystartować. Samorząd, który o naborze dowiedział się we wrześniu, nie zdąży zorganizować partnerstwa, zdobyć certyfikatu dla pracownika, policzyć urządzeń w szkołach i napisać analizy pomocy publicznej. Odpadnie na wymogach formalnych, nie na jakości pomysłu.

Środków nie starczy dla wszystkich i nikt tego wprost nie powiedział. Ponad 2500 samorządów zostanie poza programem - z tym samym obowiązkiem ustawowym, tym samym terminem i tą samą odpowiedzialnością osobistą wójta albo starosty. Bo obowiązek nie zależy od wyniku konkursu.

Program przemilcza przy tym jedną rzecz. Powierzenie zadań centrum nie zdejmuje odpowiedzialności z kierownika jednostki. Ustawa mówi to wprost: kierownik odpowiada za wykonanie obowiązków także wtedy, gdy powierzył je innej osobie za jej zgodą (art. 8c ust. 1 i 3 ustawy o KSC*). Ta sama ustawa nakłada na niego obowiązek planowania adekwatnych środków finansowych na cyberbezpieczeństwo w budżecie jednostki (art. 8d pkt 2*) - niezależnie od tego, czy jakakolwiek dotacja wpłynie.

Skala zagrożenia nie pozostawia miejsca na czekanie. W samych jednostkach samorządu terytorialnego CSIRT NASK odnotował w 2025 roku 3249 incydentów*. W skali kraju CERT Polska przyjął w tym samym roku 658 320 zgłoszeń i zarejestrował 260 783 incydenty - wzrost o 152% rok do roku*, czyli około trzydziestu incydentów na każdą godzinę doby.

Co zrobić w tym tygodniu, niezależnie od naboru

Zacząć od audytu stanu faktycznego, a zaraz po nim od dokumentacji. W tej kolejności i z tego powodu, że tylko te dwie rzeczy działają natychmiast i nie czekają na przelew.

Audyt odpowiada na pytanie, od którego zaczyna się wszystko inne: co jednostka faktycznie ma, kto ma do tego dostęp, gdzie są kopie zapasowe i czy ktokolwiek sprawdził, że dają się odtworzyć. NIK zarzuciła poprzedniemu programowi dokładnie brak takiego punktu wyjścia - urzędy kupowały sprzęt na podstawie własnej oceny sytuacji, bez niezależnego sprawdzenia, co im jest potrzebne.

Dokumentacja SZBI jest najtańszą warstwą całego wdrożenia - rzędy wielkości dzielą ją od kosztu sprzętu, licencji i całodobowego monitoringu. Jest też jedyną, która obowiązuje każdą jednostkę tak samo, niezależnie od tego, czy wygra konkurs, weźmie pożyczkę, czy nie zrobi żadnej z tych rzeczy. Bez niej sprzęt kupiony za dotację pozostaje sprzętem: w ponad połowie urzędów skontrolowanych przez NIK systemy były, a systemu zarządzania bezpieczeństwem informacji nie było.

Jest wreszcie argument czysto praktyczny, dla tych, którzy jednak składają wniosek. Wsparcie w opracowaniu i wdrażaniu SZBI należy do obowiązkowego, minimalnego zakresu zadań centrum* - więc jednostka, która ma tę warstwę uporządkowaną wcześniej, pisze wniosek z pozycji opisania stanu, a nie obiecywania go. A koszty przygotowania projektu poniesione przed złożeniem wniosku mogą być kwalifikowalne* - to wymaga sprawdzenia w katalogu wydatków dla danego priorytetu i takiego sprawdzenia nikt nie powinien pomijać.

Dysproporcja kosztów jest tu jaskrawa. Przegląd stanu zabezpieczeń i komplet dokumentacji zarządzania bezpieczeństwem informacji dla jednej jednostki to wydatek rzędu kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych - rozpiętość bierze się z liczby jednostek podległych i systemów. Po drugiej stronie stoi wielomilionowy projekt, który przepada na kryterium formalnym, urząd sparaliżowany na tydzień po ataku i odpowiedzialność, którą ustawa adresuje imiennie do kierownika jednostki.

Jeżeli czytają to Państwo z pozycji gminy, powiatu albo związku samorządów - proszę zadzwonić i zapytać, co w Państwa jednostce jest już zrobione, a czego brakuje do wymagań rozdziału 3 ustawy. Rozmowa o tym, czego brakuje, kosztuje mniej niż jeden dzień przestoju urzędu.

Źródła


Kancelaria Kozłowski prowadzi wdrożenia ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa w jednostkach samorządu terytorialnego - od audytu i dokumentacji SZBI po umowy partnerskie i porozumienia z art. 16e. Zobacz zakres.


* Tekst jest komentarzem do doniesień o naborze na Lokalne Centra Cyberbezpieczeństwa oraz do dokumentacji tego naboru. Przepisy i terminy ustawowe sprawdzono w Dzienniku Ustaw; liczby dotyczące incydentów, ustaleń kontrolnych i zapowiedzi programowych pochodzą z publikacji źródłowych i mogą być obarczone błędem pierwowzoru. Wyliczenia dotyczące liczby projektów i objętych samorządów są ustaleniem własnym Kancelarii na podstawie alokacji i limitów kwotowych z dokumentacji naboru. Regulamin dopuszcza zmiany w trakcie naboru - przed złożeniem wniosku należy sprawdzić aktualną wersję dokumentów na stronie naboru. Opracowanie redakcji Kancelarii Kozłowski, zatwierdzone przez radcę prawnego. Stan na dzień publikacji.

Udostępnij f in X @
Tagi LCCNIS2ustawa o KSCsamorządcyberbezpieczeństwoSZBIfundusze europejskieJST
Powrót do listy artykułów